canada goose jas canada goose sale replica oakley sunglasses buy office 2013 key buy Windows 10 Professional Key mmkey.net

W rodzinie

Wielu z Was prosiłam o modlitwę za moją siostrę bliźniaczkę Monikę i jej narzeczonego Marcina. Ich ślub był zaplanowany na weekend 15.08.2015. A sprawa nie była pewna do samego końca…
2 tygodnie przed tym, byliśmy u nich w Krakowie na wieczorach panieńsko-kawalerskich. Wszystko wyszło bardzo fajnie – i po tym zaczęło się dziać :) Po weekendzie Marcin coraz gorzej zaczął się czuć – najpierw myśleliśmy, że się zatruł, potem grypa, po dobie leczenia „domowego” Marcin trafił do szpitala – miał zaburzenia mowy, widzenia, trudności z oddychaniem… trafił na intensywną terapię z zagrożeniem życia… lekarze diagnozowali go w różnych kierunkach – mówili, że to może być wszystko. Polecali o ślubie zapomnieć i modlić się o życie. Tyle przekazali mojej siostrze – pod względem prawa żadna informacja jej się nie należała :/
Najpierw modliły się małżeństwa z naszej wspólnoty potem dołączyło wielu z Was. Zadzwoniłam też do znajomej z Krakowa. Tam ludzie się poruszyli całą sytuacją – w ciągu godziny zorganizowali 24 godzinne uwielbienie (normalnie takie sprawy organizują się w 2 tygodnie) :) Ludzie modlili się całą noc i dzień – przesyłali te same Słowa, które otrzymywaliśmy w Warszawie :) Dołączyły potem też inne wspólnoty w Polsce i na świecie - z USA, Indii, Mozambiku…
I Marcin zaczął zdrowieć w błyskawicznym tempie – lekarze pod koniec tygodnia stwierdzili, że jeżeli w tak krótkim czasie nastąpiła znacząca poprawa to należy jeszcze wstrzymać odwołanie ślubu – pierwsza nadzieja :) Ślub został jednak wstępnie odwołany – Marcin mimo wszystko był bardzo słaby, a Monia wykończona psychiczne. A tu w poniedziałek lekarze powiedzieli, że Marcin w środę zostanie wypisany ze szpitala… No więc wszyscy stwierdzili, że może ten ślub jednak zrobić :):) i podjęliśmy decyzje – ŚLUB BĘDZIE :):) W domu panika – nie zdążyliśmy pomalować trawy na zielono :)
W środę były jeszcze komplikacje z wypisem, bo Marcin dostał jeszcze jakiegoś zapalenia i sił miał tyle, że nie wystarczyło mu energii żeby dojść od łóżka do łazienki. Od środy modliliśmy się żeby doszedł do ołtarza – nic więcej…
I tak –  15.08 w sobotę, o godz. 13:00 Marcin dostaje „ożywienia” (cytuje jego słowa :) ). O godz. 14:00 przyjeżdża po Monię. Jedziemy do kościoła! I nareszcie uroczyste TAK zostało powiedziane :) a po Mszy św. poszło mega świadectwo :):) A Marcin o 6:20 żegnał z uśmiechem ostatnich gości :):):):)

ILONA